Boże Narodzenie Ciekawostki o podobnych świętach.

Witam na moim blogu,

Po napisaniu poprzedniego wpisu jak wiecie poszłam pomóc bratu sklejać łańcuch. Przez te parę godzin jego długość się podwoiła. Oczywiście dla niego to za mało. Musi być o wiele wiele dłuższy :-). Zobaczymy jak będzie wyglądał gdy będzie w sam raz. Sama jestem ciekawa :-).     Zebrałam kilka ciekawostek o świętach, nie które są z Wikipedii inne z mniej znanych źródeł. Zapraszam do czytania.

Boże Narodzenie jest obchodzone  już od IV wieku, a co ludzie obchodzili wcześniej? Sami przeczytajcie.

Rzymskie Saturnalia

Saturnalia były jednym z ważniejszych świąt rzymskich. Z pewnością były też najbardziej lubiane – poeta Katullus nazwał je „najlepszym z dni”. Były to uroczystości na cześć Saturna, rzymskiego boga rolnictwa, utożsamionego później z greckim Kronosem. Oddawano też wtedy cześć jego żonie Ops – bogini dostatku. Obchodzono je w grudniu. Początkowo był to jeden dzień – czternasty przed kalendami styczniowymi, czyli 19 grudnia. Po reformie kalendarza dokonanej przez Juliusza Cezara grudzień miał dwa dni więcej, a święto przesunięto na szesnasty dzień przed kalendami (17 grudnia). Obchody święta wydłużały się, w połowie I w. p.n.e. obejmowały już tydzień (17 – 23 grudnia). Oktawian nakazał skrócić je do trzech dni, aby sądy nie musiały być zamknięte zbyt długo, ale niemal wszyscy i tak świętowali przez tydzień.

Większość Rzymian uwielbiała radosne grudniowe święta, ale niektórym jak np. Cyceronowi czy Senece nie podobało się dawanie niewolnikom swobody nawet przez tak krótki czas. Uważali, że uroczystości te są niebezpieczne, panujący podczas nich chaos może umożliwić bunt niewolników. Cycero oskarżał Katylinę o uknucie spisku mającego na celu wymordowanie swoich przeciwników właśnie w Saturnalia

Perski kult Mitry

Innym świętem „pogańskim” był perski kult Mitry, szlachetnego bóstwa słońca, który narodził się w ubogiej grocie. Ono również przypadało w okresie przesilenia zimowego, a dokładniej 25 grudnia, który to dzień był dniem jego narodzin.

Sol Invictus

U schyłku Cesarstwa Rzymskiego, za panowania cesarza Aureliana powstał nowy kult synkretyczny, łączący w sobie elementy mitraizmu, kultu El Gabala i bóstwa solarnego Sol. Obchodzone 25 grudnia, święto ku czci Sol Invictus, było świętem państwowym i pierwszy raz jest poświadczone źródłowo w roku 354. Kościół pod koniec IV wieku przepisał w tym dniu obchodzenie świąt Bożego Narodzenia. Apologeci chrześcijańscy zauważają, że Hipolit już w datowanym na 204 Komentarzu do Księgi Daniela (4,23,3) pisał: „Pierwsze przyjście Pana naszego wcielonego, w którym narodził się w Betlejem miało miejsce ósmego dnia przed kalendami styczniowymi”, podczas gdy 25 grudnia został ustanowiony przez cesarza Aureliana świętem narodzenia niezwyciężonego słońca dopiero w 274.

Godowe Święto, Szczodre Gody

w tradycji słowiańskiej święto upamiętniające przesilenie zimowe, poprzedzone Szczodrym Wieczorem. Zwycięstwo światła nad ciemnością symbolizuje czas, w którym zaczyna przybywać dnia, a nocy ubywać – tym samym przynosząc ludziom nadzieję, optymizm oraz radość

Echem tego zwyczaju pozostało dodatkowe nakrycie dla duchów przodków przy wigilijnym stole. W części regionów (głównie na Śląsku) w okresie tym praktykowano zwyczaj stawiania w kącie izby pierwszego zżętego snopa żyta zwanego diduchem. Był on zazwyczaj dekorowany suszonymi owocami (najczęściej jabłkami) oraz orzechami, zaś po święcie pieczołowicie przechowywany aż do wiosny. To właśnie z nasion pochodzących z kłosów tegoż snopa należało bowiem rozpocząć przyszłoroczny siew. W innych regionach, szczególnie w południowej Polsce dekorowano tzw. Podłaźniczkę – gałąź jodły, świerku lub sosny podwieszaną pod sufitem, nad drzwiami lub oknem. Na przełomie XVIII i XIX wieku tradycje te niemal całkowicie zastąpił przybyły z Niemiec zwyczaj dekorowania choinki (która to ostatecznie, stała się niejako symbolem innego święta jakim jest chrześcijańskie Boże Narodzenie.

Święto Jul

Święto Jul obchodzone podczas przesilenia zimowego pojawiło się przed przyjęciem chrześcijaństwa. Przed tym okresem nazwa święta oznaczała ucztę wydawaną dla uczczenia zimowej nocy 12 stycznia. Mimo że w sagach islandzkich odwołania do Jul są częste, niewiele wiadomo na temat obchodzenia tego dnia w Islandii. Na pewno wiadomo jednak, że był to czas ucztowania. Według Adama z Bremy, szwedzcy królowie co dziewięć lat składali w świątyni w Uppsali ofiarę z niewolnika, jako część święta Jul. Święto pełne tańca praktykowano w Islandii przez całe średniowiecze, lecz jego egzystencja nie była mile widziana po nadejściu ery reformacji. Echo zwyczaju rytualnego uboju knura odnaleźć można współcześnie między innymi w tradycji podawania świątecznej szynki oraz w słowach śpiewanej do dziś piętnastowiecznej „Kolędy o głowie dzika” (ang. The Boar’s Head Carol).

 

Mam nadzieję, że dowiedzieliście się czegoś ciekawego o Świętach Bożego Narodzenia i,

że jeszcze kiedyś zerkniecie na mojego bloga. :-)

 

Do zobaczenia :-)

 

 

Codziennik

Witam wszystkich na moim blogu.

 

Pamiętacie jak pisałam o konkursie ekonomicznym? No więc… nie udało mi się wygrać, chodź mało brakowało. Ktoś inny okazał się lepszy. Szkoda bardzo zależało mi na wygranej [ Bardzo długo sługo się uczyłam ponad 3 godziny przed konkursem  ]. Muszę się następnym razem bardziej postarać :-}.

Mrówki nadal nie doszły. Powinny dojść już w piątek [ skoro  zamówiłam je we wtorek wieczorem] , ale w sumie nie wiem kiedy paczka została nadana [sprzedający przecież nie pobiegł od razu na pocztę, by nadać paczkę ]. W niedzielę na pewno nie dostanę paczki więc muszę czekać do poniedziałku. No trudno, miejmy nadzieję, że faktycznie dostanę ją w poniedziałek. Na razie pozostaje mi czekanie. Ehh… to czekanie naprawdę ćwiczy cierpliwość ;-).

Do świąt zostało jeszcze 13 dni, a mój młodszy brat nie może już się doczekać  :-) . Mama obiecała mu za zrobienie ozdób małą choinkę do pokoju, więc dziś pokazałam mu jak zrobić łańcuch choinkowy [ ten najprostszy z połączonych kółek] i  na razie jest zajęty robieniem jak najdłuższego łańcucha. Ma plan by był on ” taki długi jak domek”, więc zostało mu jeszcze bardzo dużo pracy. Kiedy skończy postaram się dodać zdjęcie łańcucha. Oczywiście jeśli skończy, bo możliwe, że w pewnym momencie znudzi mu się ta praca.  Na razie jest podekscytowany i biega po pokoju z łańcuchem ciągniętym za sobą. Sama nie potrafię się doczekać świąt, ale ja skupiam się na dekorowaniu mojego pokoju. Pokój prezentuje się co raz bardziej bożonarodzeniowo, a ja niedługo postaram się dodać DIY w temacie świątecznym.

 

Na razie to tyle.   Napiszę jeszcze coś jeszcze za parę godzin, bo mój brat aktualnie potrzebuje pomocy  z łańcuchem, a ja jako starsza siostra muszę mu pomóc. :-).

Do zobaczenia

 

Jak można czytać książki podczas lekcji?

Witam na moim blogu.

W dzisiejszym wpisie chciałabym poruszyć temat czytania na lekcji. Większość z nas przynajmniej raz  w życiu czytała na lekcji , albo robiła cokolwiek innego co mogłoby zabić panującą, n a niektórych lekcjach nudę  ;-}. Gry takie jak kółko i krzyżyk lub wisielec są dość łatwe do ukrycia, podobnie jak karteczki z rozmowami. Inaczej rzecz ma się z książkami. Ich rozmiar sprawia, że są wyjątkowo   trudne do  ukrycia przed wzrokiem nauczycieli. Czytanie z książki na biurku raczej nie się nie udaje, tak samo jak ukrycie książki w plecaku lub na kolanach [ chodź są to jakieś opcje]. Nauczyciel może wtedy z łatwością zobaczyć naszą  książkę i ją nam zarekwirować.          Jak więc sobie poradzić?

Oto lista najlepszych znanych mi sposobów.

 

1. Wydrukuj sobie mini książeczki.

Polega to na wydrukowaniu lub przepisaniu wybranej książki na kartkę, a następnie złożenie jej w kształt książki. Takie książeczki można bardzo łatwo ukryć np. w piórniku.

 

2. Chowanie kartek między stronami podręcznika.

Drukujemy sobie na kartkach A4lub A5 fragmenty książki. W czasie lekcji wsuwamy je w strony podręcznika albo ćwiczeń  [To zależy od rodzaju lekcji ]. Gdy chcemy poczytać książkę wysuwamy sobie z dołu kartkę, a gdy skończymy czytać linijkę wsuwamy ją w  między inne strony. Kartka jest wtedy przytrzymywana, a my możemy spokojnie czytać przesuwając ją palcem.

 

3. Karteczki.

Jest to dość uniwersalny sposób. Polega na wydrukowaniu książki na niewielkich karteczkach które następnie chowamy w różnych miejscach. Sposób jest podobny do mini książeczki, jednak one kartki mogą się zgubić, albo nie być w danym momencie możliwe do przeczytania, poza tym łatwo zapomnieć ich kolejność i stracić w ten sposób następny fragment książki.

 

To na razie tyle. Mam nadzieję, że te sposoby wam pomogły. Oczywiście trzeba pamiętać by, chodź odrobinkę uważać na lekcji, bo niespodziewane pytanie nauczyciela, którego nie usłyszeliśmy, może się skończyć przykrymi konsekwencjami.

Jeśli macie jakieś własne sprawdzone sposoby na czytanie na lekcjach podzielcie się nimi w komentarzu.

Do zobaczenia :-}

 

 

 

Powrót z Kuby i niezwykły prezent Mikołajkowy

Witam na moim blogu.

Wczoraj przyjechałam do Polski z Kuby [ 12 godzin samolotem],  różnica czasu oczywiście dała się we znaki i nadal daje powoduje problemy. W sumie nic dziwnego w końcu różnica czasu wynosi 6 godzin…  Ehh… Chyba muszę się pogodzić z tymczasową bezsennością. Dziś spałam tylko 3 godziny [ od 4 do 7 rano ], co nie wychodzi mi na zdrowie. Wygląda na to, że muszę się szybko przyzwyczaić.

Na Mikołajki dostałam [ a raczej dostanę] od rodziców niezwykły prezent. Mianowicie mrówki. Może to być dla , nie których śmieszne, ale ja naprawdę cieszę się z tego prezentu. Gatunek to Larius  Niger, znany też jako hurtnica zwyczajna. Mrówki mają przyjść pocztą w ciągu kilku najbliższych dni razem z formikarium [ czyli czymś w rodzaju domku dla mrówek podobnego trochę do akwarium]. Już nie mogę się doczekać :-}. Prawdopodobnie pojawi się na blogu parę wpisów o ich życiu i zachowaniu.

Na dzisiaj to tyle.

Jutro mam specjalny konkurs Ekonomiczny,więc muszę jeszcze się pouczyć. Oczywiście bardzo chciałabym go wygrać ;-].

Życzcie mi powodzenia!!!                                                                                                         Postaram się napisać jutro o wyniku.

 

Moje wakacje na Kubie

20161128_180302Witam wszystkich po dość długiej przerwie na blogu.
Przepraszam za to, że nie uprzedziłam, ale aktualnie jestem na Kubie. Oczywiście dla mnie jest to aktualny czas, ale z powodu braku internetu czytacie to właśnie teraz a nie wcześniej. Ogólnie dla mnie dziś jest 30.11.2016, nie wiem jaki dzień jest gdy czytacie ten wpis,cóż ( chyba) nikt jeszcze nie poznał przyszłości.
Wracając  do tematu Kuby. Jest tu bardzo gorąco, mimo tego, że teraz jest tu zima. Nie potrafię sobie wyobrazić jak  gorąco może być tu latem. Morze ma przepiękny kolor. Możliwe, że  powoduje to różnica w głębokości i ukształtowania dna. W każdym razie jest przepiękne.  Niezwykłe są tu także wschody i zachody słońca ( co widać na powyższym zdjęciu).

W pobliżu naszego hotelu jest mini rafa. Na pierwszy rzut oka nie wygląda zachęcająco. Kamienie, w których kryją się ryby są obrośnięte glonami w nieciekawym brązowym  kolorze, a ryb prawie nie widać. Jednak jeśli przyjrzysz się uważnie możesz znaleźć mnóstwo ryb i żyjątek kamuflujących się w otoczeniu. Nurkowałam kilka razy na tej rafie i mogę powiedzieć, że choć rafa jest niewielka to potrafi zachwycić. Trochę dalej ( ok 20 km.) leży druga rafa. Jest znacznie większa od poprzedniej i ma znacznie bardziej kolorowych mieszkańców. Gdy tam nurkujesz masz wrażenie jakbyś spoglądał przez okno do innego świata. Na razie wszystko  się wspaniale. Jutro mamy w planach wycieczkę do Hawany – stolicy Kuby. Ja tymczasem zastanawiam się nad zapisaniem na zajęcia z nurkowania.

 

Konkursy i Sprawdziany, czyli jak szybo zapamiętać materiał.

Witam na moim blogu.

Jestem pewna że każdy z was przynajmniej  raz brał udział w jakimś trudniejszym konkursie. Prawda? Aktualnie  wielkimi krokami zbliżają się konkursy kuratoryjne. Dla mnie, czyli osoby, ktòra przeszła etap szkolny z trzech konkursów(angielskiego,polskiego i matematyki), jest to w pewnych momentach męcząca sytuacja. Z jednej strony miło, że się dostałam z drugiej strony jest to obowiązek reprezentowania szkoły i … nauka!!!   Nauka do konkursów jest raczej najgorszym etapem konkursów, no chyba, że uwielbiamy przedmiot, z którego mamy się uczyć.

Jedyną pociechą w chwilach ciężkiej nauki jest (przynajmniej dla mnie) gorąca czekolada i pyszne babeczki.

Poniżej umieszczam listę sposobów na łatwiejsze zapamiętanie materiału na konkursy i sprawdziany.

1. Powtarzanie sobie w odstępach czasowych( np. Co godzinę) materiału z którego musimy być przygotowani( albo części materiału to zależy ile dni Tobie zostało).

2. Chodzenie po pokoju powtarzając sobie na głos materiał w rytm kroków.

3. Rozpisanie sobie na kartkach dużymi literami rzeczy, które sprawiają nam kłopot a następnie przyklejenie ich w widocznym miejscu.

4.Kojarzenie sobie z czymś rzeczy które sprawiają nam trudność .  Dzięki temu będzie za każdym razem kiedy pomyślimy o naszym skojarzeniu w naszym mózgu pojawi się obraz tego co sprawia nam trudność i będzie nam łatwiej to zapamiętać.

Życzę wszystkim powodzenia w nadchodzących konkursach i testach☺,  mam nadzieję, że powyższe sposoby trochę wam pomogły.

 

Jestem tutaj, czyli o czym będzie ten blog.

Witam wszystkich, którzy przedarli się przez lawiny innych dopiero powstałych blogów. Cieszę się, że udało wam się dotrzeć do mojego.

Mam na imię Natalia i od dzisiaj będę prowadziła tu bloga.Jak sama nazwa wskazuje będę tu pisać o wszystkim. Wszystkim czyli o różnych pasjach, gastronomi, ciekawostkach i o moim życiu. Od czasu do czasu przewiną się też tu moje zwierzaki.

Mam nadzieję, że ten blog was zainteresował i wejdziecie tu jeszcze kiedyś.